
Artykuł sponsorowany
W związku z wejściem w życie 25 maja 2018 r. Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych (RODO) zmieniamy naszą Politykę Prywatności i Regulamin Portalu.
Prosimy o zapoznanie się ze zmianami. Więcej informacji na temat przetwarzania Twoich danych osobowych znajdziesz tutaj:
Zamknij oknoKolejna rozprawa została wyznaczona na maj.
Kolejny błąd w akcie oskarżenia przeciwko byłemu burmistrzowi Debrzna Mirosławowi B. został wytknięty oskarżającej go Prokuraturze Rejonowej w Miastku. Wcześniej Sąd Rejonowy w Człuchowie zwrócił uwagę, że na etapie postępowania przygotowawczego nie zadbała o sporządzenie opinii biegłego, tylko oparła się na prywatnej opinii pokrzywdzonej firmy. Teraz - na ostatniej rozprawie - okazało się, że najprawdopodobniej błędnie ją zinterpretowała, szacując na 155 tys. zł wartość drewna, jaką Mirosław B. miał nielegalnie wyciąć i przywłaszczyć.
Wynikło to z zeznań biegłego dendrologa i leśnika Krzysztofa Jankowskiego, który w tym przypadku zeznawał jako autor opinii prywatnej. Podkreślał, że nie można sumować wartości oszacowanej z pni z wartością złożonych na skraju lasu kłód. A tak zrobiła prokuratura.
Wartość skradzionego drewna wynosi 75 tys., a wartość drewna złożonego na gruncie 80. Co to oznacza, Wysoki Sądzie? To oznacza, że tak jakby brakuje na gruncie w dniu wykonywania oględzin drewna na wartość 75 tys. zł a na 80 tys. tą wartość mieliśmy wtedy, w dniu dokonania oględzin.
Krzysztof Jankowski
Sąd próbuje ratować sytuację, powołując biegłego na etapie procesu. Problem polega na tym, że nie ma dostatecznie dokładnych danych, które pozwoliłyby mu na dokładne oszacowanie wartości skradzionego drewna. Miastecka prokuratura ma pisemnie zaproponować wyjście z tej sytuacji.
Kolejna rozprawa została wyznaczona na maj.
Słuchaj w: