
Artykuł sponsorowany
W związku z wejściem w życie 25 maja 2018 r. Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych (RODO) zmieniamy naszą Politykę Prywatności i Regulamin Portalu.
Prosimy o zapoznanie się ze zmianami. Więcej informacji na temat przetwarzania Twoich danych osobowych znajdziesz tutaj:
Zamknij oknoJeszcze jesteśmy w grze - mówi burmistrz.
Czy wodociągowa inwestycja gminy Tuchola jest jeszcze do uratowania? Jak już mówiliśmy w Weekend FM, chodzi o budowę sieci w rejonie Legbąda, czyli w Łosinach, Barłogach, Rzepicznej, Koślince, Niwkach i Lasku.
Zadanie ma 3-milionowe dofinansowanie z KPO, ale może je utracić przez poprzetargowe odwołanie jednego z oferentów i fakt, że utknęło ono w Krajowej Izbie Odwoławczej.
Jak ustaliliśmy, KIO sprawą z Tucholi zamierza się zająć dopiero w kwietniu, a to znacznie skraca czas na wykonanie zadania. Ten, zgodnie z umową, upływa w połowie maja. Tucholski ratusz reaguje dwutorowo: wysyła do KIO wniosek o przyspieszenie rozpatrzenia sprawy, a do ministerstwa rozwoju o wydłużenie terminu dofinansowania.
- Jeszcze jesteśmy w grze - mówi burmistrz Tadeusz Kowalski, ale nie ukrywa, że widmo utraty unijnego wsparcia jest realne.
Byłoby głupio dla urzędu marszałkowskiego również, gdybyśmy dofinansowanie trzymilionowe stracili bezpowrotnie. W budżecie nie mamy własnych środków, żeby zadanie realizować, ale w dalszym ciągu, jak sądzę, jesteśmy w grze, oby to rozstrzygnięcie przed KIO było dla nas korzystne, bo jeśli ono będzie niekorzystne, to już się tego po prostu uratować nie da.
Tadeusz Kowalski
Przypomnijmy, przetarg na budowę sieci wodociągowej w rejonie Legbąda, z kwotą 3 mln zł, wygrało tucholskie Przedsiębiorstwo Komunalne. Zaś oferent, który wniósł odwołanie do KIO, proponował cenę dwa razy większą.
Słuchaj w: