
Artykuł sponsorowany
W związku z wejściem w życie 25 maja 2018 r. Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych (RODO) zmieniamy naszą Politykę Prywatności i Regulamin Portalu.
Prosimy o zapoznanie się ze zmianami. Więcej informacji na temat przetwarzania Twoich danych osobowych znajdziesz tutaj:
Zamknij oknoChodzi o oskarżenie o kierowanie autem pomimo zatrzymanego prawa jazdy.
Andrzej Żmuda Trzebiatowski czuje się zniesławiony przez Jerzego Kamińskiego. To lider grupy inicjatywnej, która doprowadziła do zwołania na 19 kwietnia referendum w sprawie odwołania wójta gminy Przechlewo. Chodzi oskarżenie o prowadzenie samochodu, pomimo zatrzymanego prawa jazdy, jakie mieszkaniec Przechlewa sformułował w Weekend FM. Andrzej Żmuda Trzebiatowski konsekwentnie zaprzecza, jakoby wsiadał za kierownicę po kolizji z listopada. Pisemnie wezwał Jerzego Kamińskiego do przeprosin, grożąc mu procesem. Zdaniem wójta, słowa inicjatora referendum naruszają jego dobre imię.
Jerzy Kamiński przepraszać nie zamierza. Jak podkreśla pozwolił sobie na takie słowa, bo jest w kontakcie ze świadkiem, który miał widzieć wójta za kierownicą i jest gotowy zeznać to w sądzie.
Prawda jest taka, że jechał tym samochodem i ja się z tego nie wypieram. I to pismo z przeprosinami, które on skierował pod adresem mojej osoby, traktuję to jako próbę zastraszania mnie. A straszenie też, że on chce iść do sądu, w przeciwnym wypadku, proszę bardzo, droga jest otwarta. Zresztą pan Trzebiatowski jest już wprawiony w sprawach sądowych różnego typu.
Jerzy Kamiński
Pomimo wielu prób, wójt nie odebrał telefonu od reportera Weekend FM. Nie odpowiedział też na SMS-ową prośbę o kontakt.
Słuchaj w: